środowe ranki

wiem, że prawie nikt tego nie czyta, ale co tam...

Michał wczoraj zadzwonił wieczorem, że jakaś angina go dopadła, więc ja się rano wybrałem na zazen. No i posiedzieliśmy sobie z Darkiem dwie rundy, bo nikt inny nie przyszedł.

Tak więc spieszę przypomnieć, że eksperymentalnie wprowadziliśmy poranne siedzenia w środy rano od 6:00

Zapraszamy

Komentarze

Sławku,
Trochę się czuję skrępowany - nawet nie wiesz, jak bardzo Ci jestem wdzięczny, że się na to poranne zazen zgodziłeś przyjść. To może tak w ramach rozważania paramit. Dla mnie to właśnie dana i energia - nie chodzi tyle o to, że się zgodziłeś, ale jak się zgodziłeś.
Z buddyjskim pozdrowieniem,
M.

No,co poniektórzy czytają :-) środowe poranne zazen to super pomysł, pamiętam kiedyś w KWAN-UM w Gdańsku były takie ranne siedzenia, wprawdzie latem, ale serce rosło jak się tak rano do sanghi szło.

Poza tym takie ranne wstawanie to dla mnie także ostatnie sesshin, jestem starsznym śpiochem i jakoś tak się złożyło, że jak przyjechałem do Wilgi to dostała mi się funkcja człowieka od napojów, który musi wstać przed wszystkimi i przygotować napitek :D, ot zbieg okoliczności

...także abyśmy wytrwali w porannej praktyce (to dobry trening przed Ango)